Wywiad o łąkach kwietnych dla Hello zdrowie


Autorka: Marta Chowaniec

https://zycie.hellozdrowie.pl/laki-sa-piekne-praktyczne-i-ekologiczne-dzieki-nim-poprawia-sie-dobrostan-mieszkancow/


– Na wypielęgnowanych koszonych raz w tygodniu trawnikach nie zakwitną kwiaty, z których nie korzystają owady, nie mogą wśród nich żyć inne drobne zwierzęta. Poza tym żeby mieć dobrze zadbany trawnik w klimacie polskim musimy lać bardzo dużo wody i używać pestycydów – o wyższości łąki nad trawnikiem mówi Maciej Podyma z Fundacji Łąka.

Marta Chowaniec: Dlaczego Fundacja Łąka nie lubi trawników?

Maciej Podyma: Są ślepym zaułkiem ogrodnictwa. Uważamy, że moda anglosaska na równo ścięty trawnik, piękny, zielony, bez żadnych chwastów to pomysł „wszczepiony” nam w głowę. W XVI wieku wyłącznie ludzie bogaci mogli sobie na nie pozwolić. Polecam film „How Americans Learned to Love Their Front Lawns”.


Traktuje o tym, skąd wzięła się moda na trawniki w Stanach Zjednoczonych. Schemat wyglądał w taki sposób: posiadaczem równo przyciętego trawnika byli Benjamin Franklin i Ojcowie założyciele, potem rozpowszechniali ten pomysł jako symbol pokaźnego majątku.

I te trawniki nie są ładne, eleganckie i estetyczne?

Łąki są piękne, praktyczne i ekologiczne. Na wypielęgnowanych koszonych raz w tygodniu trawnikach nie zakwitną kwiaty, z których nie korzystają owady, nie mogą wśród nich żyć inne drobne zwierzęta. Jako dobry gospodarz wyjeżdżam z kosiarką do trawy, robię hałas, emituję spaliny i wszyscy sąsiedzi naokoło wiedzą, że dbam o swoje najbliższe otoczenie (ironia). Ale czy w takim środowisku powinni żyć ludzie? Poza tym żeby mieć dobrze zadbany trawnik w klimacie polskim musimy lać bardzo dużo wody, używać pestycydów, żeby zwalczyć rośliny dwuliścienne, które pojawiają się w trawie. Są znane nowe badania amerykańskie i kanadyjskie, które świetnie pokazują, jak trawniki wpływają na mieszkańców przedmieść. Okazuje się, że dzieci mają ślady pestycydów we krwi. (https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5813803/). Ponad 10 proc. zanieczyszczenia powietrza w Stanach Zjednoczonych pochodzi od kosiarek. Kolejna sprawa – litry paliwa lane do kosiarek. W samej tylko Polsce wydajemy ponad 2 miliardy złotych i zużywamy 70 mln litrów paliwa podczas koszenia w ciągu roku, nie tylko na przydomowe ogródki ale również na utrzymanie zieleni w miastach oraz pasów zieleni wzdłuż dróg.




Jak więc wprowadzić modę na bogato na niekoszone trawniki?

Najpierw do całej Europy moda na trawniki przywędrowała z krajów anglosaskich, dzisiaj – na łąki kwietne. Historia zatoczyła pozytywne koło. Jako Fundacja Łąka wzorowaliśmy się na celtyckich organizacjach jak i ruchach, które pojawiają się w: Niemczech, Hiszpanii, Czechach i Słowacji, a nawet na Ukrainie. W Polsce łąki zapylają 60 gatunków pszczół dzikich, miodnych, motyle są też zapylaczami jak i też przeróżne chrząszcze, żuki czy też mrówki mogą zapylać kwiaty i korzystać z nektaru i pyłku. Alergików w mieście denerwują drzewa wiatropylne i trawy. Wybieramy te rośliny, które kwitną kolorowo, przyciągają owady a ich pyłek jest na tyle ciężki, że nie przenosi go wiatr. I jako fundacja zajmujemy się informowaniem, że można zastępować trawniki łąkami i związku z tym ograniczyć koszty życia w miastach. Promujemy naturalnie występujące rośliny, promujemy łąkę kwietną na różnych poziomach, edukujemy dzieci, nauczamy dorosłych, jak je wysiewać i jak może wygadać przestrzeń miejska dzięki łące.


Prowadzą państwo również badania dotyczące łąki antysmogowej.

Doszliśmy do wniosku, że skoro drzewa o lepkich i szorstkich liściach wyłapują pyły, bo wybór takich samych analogicznie roślin może zaowocować tym, że będą one lepiej wyłapywały pyły niż trawnik czy standardowa łąka kwietna. Zrobiliśmy badania, wybraliśmy odpowiednie rośliny m.in. marchew dziką, żmijowiec zwyczajny i dziewanną wielkokwiatową, i w ten sposób powstała łąka, która wyłapuje pyły z powietrza. W Warszawie była wysiewana na ulicy Witosa i na ul. Wawelskiej. Pomysł na smogówkę zrodził się z przypadku. Na konferencji prasowej Zarządu Zieleni Miasta Kraków, pięć czy cztery lata temu osoba prowadząca połączyła dwa tematy przypadkowo i niezamierzenie – użyła neologizmu łąka smogowa. Potem okazało się, że przecież taka nie istnieje. Wtedy wkroczyła nasza Fundacja i dzięki temu powstała łąka antysmogowa.


Czyli tulipany, róże i bratki już nie? Nie, bo wymagają dużo zachodu. Nie, bo są czasochłonne i nie są jedyną alternatywą, aby wprowadzić do miasta więcej koloru. W dokumentach wystarczy wpisać łąka kwietnia zamiast trawnik. Przy nowych inwestycjach naciskamy, żeby tak właśnie było. Przemawia za tym argument finansowy, ponieważ o taką łąkę trzeba zadbać dwa razy w roku a nie kilka jak o trawnik.

Podobno sami możemy zakasać rękawy, pobawić się w ogrodnika i założyć taką łąkę kwietną. Jak to zrobić? W skrócie musimy przygotować teren podobnie jak pod trawnik, spulchnić go i wysiać mieszankę. Podlewać ją w czasie suszy i raz w roku kosić, żeby mogła się odrodzić. Można też posadzić taką łąkę na balkonie mieście. Zapylacze chętnie odwiedzają także roślinność balkonową. Pszczoły potrafią dolecieć nawet do wysokości 12 piętra! W 1 g mieszanki łąki kwietnej przeciętnie znajduje się 200 nasion. Jedną z propozycji mieszanek jest: kąkol polny, trochę zapomniana roślina, która swego czasu chętnie pojawiała się na polach, teraz jest jej dużo mniej, poza tym: miłek letni, gryka, len, mak, czarnuszka i koper, który będzie można nawet zjeść. Tak! Są to rośliny które widywaliśmy na wsiach, teraz już ich prawie nie ma ze względu na działanie wszechobecnej chemii.




Jest takie określenie jak „dobrostan w kontekście mieszkańców”. To jest bardzo szeroki temat. Kiedy aplikowałem dwa lata temu do fundacji Ashoka, byłem poproszony o to, żeby napisać, jak łąki kwietne wpływają na mieszkańców. Wtedy przeprowadziłem miniserię wywiadów z osobami, które z nimi miały styczność. Widzieliśmy poruszenie przede wszystkim wśród starszych osób, które wspominały ze wzruszeniem, że za czasów ich młodości tak wyglądały trawniki. Dodatkowo dobrostan się poprawia przez to, że nie trzeba kosić tych łąk, a hałas zaraz po smogu jest brany na tapetę w obecnych czasach w kontekście zdrowia. Proszę zauważyć, że fajną odskocznią jest również droga o pracy wśród łąk, którym można pstryknąć piękne zdjęcie, nasycić wzrok, dzień rozpoczyna się nową jakością. Jazda rowerem wzdłuż takiej łąki to sama przyjemność. Na jednym metrze kwadratowym jest nawet 20 różnych roślin, więc jest o czym rozmawiać.

Co odpowiedziałby Pan przeciwnikom łąk kwietnych, którzy mówią, że są one siedliskiem kleszczy? To zagadnienie jest często poruszane. Kleszcze pojawiają się masowo w wyniku zmian klimatycznych. Koszenie nisko trawy wcale nie powoduje ich znikania i pełnego bezpieczeństwa. Dodatkowo problemem jest brak naturalnych drapieżników żywiących się kleszczami, czyli drobnych ssaków, ptaków i niektórych owadów. Jeżeli nie zapewnimy im podstawowego miejsca do życia, tak jak robi to łąka, to wkrótce okaże się, że będą jeszcze bardziej ekspansywne. Świadomi problemu staramy się dobierać do mieszanek także rośliny wydzielające silne zapachy które potrafią odstraszać kleszcze i utrudniać im orientację w terenie.


Maciej Podyma ukończył biologię w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. W 2014 r. wraz z bratem założył Fundację Łąka. Bezpośrednim impulsem do jej uruchomienia była decyzja Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi nieuwzględniająca ochrony różnorodności biologicznej w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich 2014-2020. Maciej Podyma jest aktywnym członkiem organizacji innowatorów społecznych Ashoka Polska i „zawodowym changemakerem”.

9 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie